Ballada z ‘kadry’

Autor: Słownik Polny, Gatunek: Poezja, Dodano: 18 maja 2017, 12:30:22

Ballada z 'kadry'


„ Kadry decydują o wszystkim" – Józef Stalin


W sobotni wieczór, wieczór z ptakami

w locie – cóż począć ma pan, cóż pani?

 

On ślęczał długo, gdy bibliotekę

opuścił – wieczór go wziął nad rzekę.

 

Ona bulwarem szła, chmurne myśli

i suche płatki niosła do Wisły.

 

Jak się spotkali? Tego ja nie wiem,

sypało z kalin kwieciem i niebem

 

stał się im bulwar, w jednej minucie

stracili siebie – zyskali czucie.

 

Błądzili długo, o krzyk zduszony

jej – on się otarł. Z dala od żony

 

byli oboje, zaczęło świtać:

jemu – że ona to transwestyta;

 

jej – że ten facet wzięty przypadkiem

zapewne mógłby być czyimś dziadkiem.

 

Wiec się rozstali zażenowani:

pan niemoralny, fałszywa pani.

 

 

 

Komentarze (3)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się