Boże ciała w Ł.

Autor: Słownik Polny, Gatunek: Poezja, Dodano: 20 czerwca 2017, 12:46:16

 

Boże ciała w Ł.


Tego, co za dnia w noc zapada

nie wskrzesi żadna defilada;

z kościoła ciała, od narodu

w procesji – idzie trupi odór.

 

Trąby, chorały - są tuż, blisko,

gościom hotelu widowisko

barwne, darmowe. Noc zapadła,

w barze chrom, wódka i widziadła.

 

Czy da pan wiarę? Tą ulicą

szli z pieśnią gniewną, robotniczą

nieledwie wczoraj. – ktoś się przysiadł –

Pan niegdyś o mnie książkę pisał,


byłem w niej prorok i spółdzielca,

idol robiący za wisielca -

tuzinom tablic me nazwisko

służyło, na urągowisko


zlazłem, a inni na piedestał

wdarli się hurmem, pies ich, pies srał.

Pan wciąż, jak jaki nienormalny

bada, czy ten totalitarny,


kto wierzy w ludzi i ich godność,

czy ten, kto nakazując płodność

obłożył klątwą pożądanie?

Odrzekłem głośno: Drogi Panie,


racji rozumu z wiarą ludu

spotkanie - to pewne łubudu,

zaś takiej konfrontacji wynik

najłatwiej dyskontuje cynik ...


Z trudem znalazłem drogę w numer,

zasnąłem, przyszła Magda Umer.

Każdemu według potrzeb - szepła,

nie była chlebem, była ciepła.

 

Komentarze (2)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się